Niewidzialne tłumaczenia, czyli tłumaczenia ustne i bloki tłumaczeniowe.

Blok tłumaczeniowy to jednostka rozliczeniowa stosowana w przypadku tłumaczeń ustnych. Pełny blok tłumaczeniowy wynosi 4 godziny. Jeśli tłumaczenie ustne, a dokładniej obecność tłumacza nie przekracza 4 godzin, wtedy rozlicza się jeden blok tłumaczeniowy.

„Ale dlaczego mam płacić za 4 godziny skoro to chodzi o 15 minut tłumaczenia?”

Często spotykam się z taką reakcją klientów. W przypadku ustnych tłumaczeń poświadczonych, czyli najczęściej podpisywania umów u notariusza, często chodzi o krótkie tłumaczenia. Dopuszczam wtedy możliwość rozliczenia się za połowę bloku, czyli 2 godziny, o ile moja faktyczna obecność nie okaże się dłuższa, wtedy rozliczamy pełny blok. Zdarzyło się już, że klient był przekonany, że będzie to „niecała godzinka”, a ostatecznie czynność trwała ponad 3 godziny, gdyż jedna ze stron miała wiele pytań dotyczących podpisywanej umowy.

Cena za blok tłumaczeniowy wynika z faktu, że zawiera w sobie nie tylko tę „niecałą godzinkę” tłumaczenia ustnego, ale również przygotowanie do tłumaczenia i sam dojazd w umówione miejsce. Im łatwiejsze wydaje się tłumaczenie, ze względu na płynność i przejrzystość wypowiedzi tłumacza, tym bardziej świadczy o wysokim poziomie jego wykonania. Najlepszy tłumacz jest „przezroczysty”, prawie „niewidzialny”. Tłumaczy tak, że komunikujące się ze sobą osoby nie odczuwają jego obecności i prowadzą swobodny dialog. Taki efekt jest bardzo trudny do osiągnięcia, ale jest ideałem, do którego dążą wszyscy tłumacze ustni. Wymaga rzetelnego przygotowania i solidnej praktyki.

Tłumaczenie ustne to pojęcie ogólne, zawierające w sobie różne rodzaje tłumaczeń ustnych.

W przypadku tłumaczeń podczas zawierania umów cywilnoprawnych najczęściej mamy do czynienia z tak zwanym tłumaczeniem „a vista”. To znaczy, że tłumacz otrzymuje tekst umowy w języku polskim i ma go przeczytać w języku docelowym. Choć zadanie to nie wydaje się trudne, sprawa komplikuje się przy dłuższych zdaniach, które w przypadku umów bywają nawet na pół strony, gdzie szyk zdania w języku polskim nie pokrywa się z szykiem w języku docelowym. Niekiedy tłumaczenie należy rozpocząć od końca zdania i aby nie pogubić się w relacjach zależności, czyli co czego dotyczy, czasem muszę sobie pomagać i trzymać jeden palec na podmiocie, a drugim śledzić tok zdania. Ze względu na to, jak istotne jest oddanie sensu każdego punktu i terminu pojawiającego się w umowie, w miarę możliwości proszę zawsze o wzór umowy do wglądu na parę dni przed wyznaczonym terminem. Umożliwia mi to rzetelne przygotowanie się i uniknięcie ewentualnych wątpliwości, które zawsze mogą się pojawić w przypadku nowej umowy. W rzeczywistości umożliwienie przygotowania się tłumacza ustnego leży w interesie wszystkich, a w szczególności stron umowy.

W przypadku tłumaczeń ustnych w sądzie, najczęściej powołuje mnie sam sąd, choć zdążają się również prywatne zlecenia. Tam mamy do czynienia głównie z tłumaczeniem konsekutywnym, to znaczy, że tłumacz tłumaczy fragmenty wypowiedzi, najczęściej jest to zdanie po zdaniu. Podobnie wyglądają tłumaczenia na policji czy w prokuraturze. Do innej kategorii należą tłumaczenia symultaniczne, czyli równoczesne, zwane często kabinowymi, ze względu na to, że tłumacze siedzą w kabinach, a tłumaczenie odsłuchiwane jest przez odbiorców na słuchawkach. Tłumacz słyszy i równocześnie tłumaczy. Tłumacząc słucha już kolejnego zdania. Tłumaczenia symultaniczne wymagają od tłumacza specjalnego przygotowania i wyćwiczenia pamięci krótkotrwałej. Podczas rozprawy sądowej występują czasem elementy tłumaczenia symultanicznego w postaci tzw. „tłumaczenia szeptanego”. Wtedy tłumacz tłumaczy stronie obcojęzycznej „na ucho” przebieg postępowania. Niemniej jednak tłumaczenie symultaniczne niesie ze sobą ryzyko pominięcia istotnych dla sprawy szczegółów, dlatego nie jest praktykowane w trakcie składania zeznań lub wyjaśnień, gdzie każdy szczegół może być dla sprawy istotny.

Tłumaczenia ustne wymagają od tłumacza całkiem innych umiejętności niż tłumaczenia pisemne, poza oczywistym wysokim poziomem językowym, koniecznym w obu przypadkach. Coraz częściej funkcje te zostają rozdzielone i tłumacze specjalizują się w danym rodzaju tłumaczeń, a co za tym idzie tłumacze ustni nie wykonują tłumaczeń pisemnych i odwrotnie, tłumacze pisemni nie podejmują się tłumaczeń ustnych. Jest tak prawie zawsze, kiedy nie ma wymagu wykonania tłumaczenia przez tłumacza przysięgłego.  W Hiszpanii jest już oficjalna decyzja o podziale tłumaczy przysięgłych na ustnych i pisemnych. W Polsce cały czas zarówno egzamin, jak i sama praktyka zawodu tłumacza przysięgłego wymaga od tłumaczy przysięgłych wysokich umiejętności zarówno w tłumaczeniach pisemnych, jak i ustnych. Niewykluczone, że stowarzyszenia zrzeszające tłumaczy dążyć będą do rozdziału tych funkcji w przyszłości. Umożliwi to tym samym dostęp do zawodu często wybitnym tłumaczom pisemnym z niedosłuchem lub ustnym słabowidzącym.

                Wracając do trudnego dla klientów pojęcia bloku tłumaczeniowego, na tę „niecałą godzinkę” tłumaczenia ustnego wykonanego przez tłumacza przysięgłego składają się lata nauki i wysokie kwalifikacje zawodowe, jak również często dodatkowy czas potrzebny na przygotowanie się do tego konkretnego tłumaczenia.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *